Pękają gliniane nogi kolosa

Przez Robert Włodek,      Zapisano w: Aktualności     Komentarz: None

A jednak. Zapowiada się trzęsienie ziemi w gminnych spółkach.
Tomasz Ciszewicz poinformował, że Zbigniew Sawicki, prezes komunalnej spółki SOSiR, nie otrzymał absolutorium za 2016 rok.
O SOSiRze pisałem setki razy. Dziś okazuje się, że moja negatywna ocena funkcjonowania tej spółki nie wzięła się z sufitu.
Publiczne pytanie do urzędującego burmistrza.
Wyjątkowo poważnie żądam od władz miasta precyzyjnej odpowiedzi.
Jakie były przesłanki nieudzielenia absolutorium prezesowi zarządu miejskiej spółki?
I sprawa innej spółki. PUK.
19 maja pisałem Wam o prezesie Ireneuszu Woźniaku. Załączałem faktury, które powiązana z nim spółka IRMAN wystawiła PUK-owi za sprzedaż dwóch samochodów (na łączną kwotę 56,5 tys. brutto).
Wychodziło na to, że PUK, którego szefem jest Ireneusz Woźniak, kupuje samochody od firmy IRMAN, z którą przez wiele lat Pan Woźniak był bardzo mocno związany (czy wręcz był jej szefem?). Później słubiczanie zwrócili mi uwagę na to, że w oświadczeniu majątkowym prezes Woźniak przyznał, że nadal jest udziałowcem firmy IRMAN.
Co tu komentować? Zadam tylko kilka pytań.
Czy prawdą jest, że 19 czerwca do burmistrza Ciszewicza trafiło pismo od radnych, zawierające żądanie odwołania Woźniaka z funkcji prezesa PUK-u?
Jaka jest treść tego pisma?
Czy prawdą jest, że wkrótce nastąpi zmiana na stanowisku prezesa Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych?
Burmistrz Ciszewicz przyzwyczaił nas do milczenia, więc zapowiadam, że bezzwłocznie zostanie do urzędu skierowany wniosek (w ramach dostępu do informacji publicznej) o udostępnienie korespondencji radnych z Tomaszem Ciszewiczem w tym temacie.
I na koniec konkluzja.
Od ponad roku publicznie krytykuję funkcjonowanie gminnych spółek, przede wszystkim SOSiR-u i PUK-u.
Wielokrotnie pisałem, że według mnie Tomasz Ciszewicz, jako reprezentant właściciela spółek, w beznadziejny sposób nadzoruje ich działalność.
I co? I panowała cisza. Z miesiąca na miesiąc cisza była coraz cichsza.
Dziś okazuje się, że miałem rację.
Daleki jestem od triumfalizmu.

Komentarze są zamknięte dla tego posta.