Działać, a nie gadać

Przez Robert Włodek,      Zapisano w: Aktualności     Komentarz: None

Burmistrz Tomasz Ciszewicz udzielił jakiś czas temu wywiadu internetowo-telewizyjnego, w którym długo opowiadał o sytuacji finansowej spółki SOSiR.

Słuchałem z wypiekami na twarzy. Jakież było moje zdziwienie, gdy burmistrz zasugerował, że jej katastrofalna – w mojej ocenie – sytuacja finansowa jest efektem działań „pewnych osób i stowarzyszeń”, które promowały ideę wpisania Słubickiego Ośrodka Sportu i Rekreacji do rejestru zabytków. 

Miałem wątpliwości, czy dobrze zrozumiałem Tomasza Ciszewicza. Ale moje rozterki rozwiał redaktor prowadzący rozmowę. Spytał burmistrza, czy aby na pewno twierdzi on, że SOSiR nie rozwinął się tak, jakby chciały władze miasta, wyłącznie z powodu wpisania obiektu do rejestru zabytków. Ten odpowiedział krótko: tak.

Nie wiedziałem, czy śmiać się, czy płakać…

Pragnę przypomnieć mieszkańcom, że SOSiR, któremu szefuje pan prezes Sawicki, w roku obrachunkowym 2014 wykazał 1,5 miliona złotych starty netto, w roku kolejnym, czyli w 2015, prawie 1,4 miliona złotych netto, straty oczywiście. Kończy się rok 2016, a władze miasta – według mnie – mamią nas kolejnymi zapewnieniami o planach restrukturyzacji, zmian, być może likwidacji samej spółki.

Znów przypomnę, że po raz pierwszy spytałem Ciszewicza co się dzieje z miejską spółką w maju (!) tego roku. Wielce szanowny burmistrz raczył udzielić mi odpowiedzi w połowie lipca (!). Przyznał wtedy, że sytuacja jest „niezadowalająca”, a „prace związane z modelem funkcjonowania SOSiR-u są przedmiotem analizy”, o której wyniku burmistrz poinformuje „w odpowiednim czasie”. Przy okazji Tomasz Ciszewicz napisał, że odnosi wrażenie, jakobym ja manipulował informacjami, a moje kolejne pytania dotyczące funkcjonowania gminnej spółki raczył nazwać „pewnego rodzaju insynuacjami”.

Cóż. Tak było w lipcu.

Minęły kolejne miesiące. Za chwilę skończy się następny rok. Co mówi burmistrz dziś? Dalej planuje. „Będę się zastanawiał, co zrobić ze spółką. Jest kilka dróg, może być spółka zlikwidowana, może być spółka zrestrukturyzowana, albo może funkcjonować dalej” – mówi Tomasz Ciszewicz w wywiadzie.

Kiedy pan burmistrz zakończy długi i zapewne ciężki proces zastanawiania się, co zrobić z gminną spółką przynoszącą milionowe straty? Tego niestety się nie dowiedzieliśmy.

Wypada mi tylko wyrazić nadzieję, że w końcu ktoś zachowa się jak prawdziwy menadżer, przestanie problem tłumaczyć działalnością stowarzyszeń, przyzna się do błędu i przedstawi wreszcie realny plan rozwiązania tego pata. Nie można ciągle chować głowy w piasek, nie można swoich błędów zrzucać na innych. I nie można przez długie miesiące zastanawiać się i obiecywać. Zamiast mówić trzeba działać.

Komentarze są zamknięte dla tego posta.